Kategorie
Aktualności

4. Tydzień Dziecka w Warszawie

 

Zapraszamy warszawianki i warszawiaków do udziału w Tygodniu Dziecka!

Z okazji Dnia Dziecka 36 warszawskich instytucji kultury przygotowało wspólny program kulturalny dla dzieci, rodziców i opiekunów. W 12 dzielnicach odbędą się koncerty, pikniki, spektakle, warsztaty, wycieczki, wystawy.

Program „Tygodnia Dziecka” został przygotowany przez najlepsze artystki, artystów, pedagogów, pedagożki, animatorki i animatorów. Zachęcamy dzieci, młodzież, rodziców, opiekunów i nauczycieli do udziału w przygotowanych przez nas wydarzeniach!

W Warszawie Dzień Dziecka trwa dwa tygodnie!

Zobacz na stronie projektu: https://tydziendziecka.waw.pl
Kategorie
Aktualności

Debata oksfordzka: tutaj na Siekierkach

Debata oksfordzka (debata uniwersytecka) – rodzaj debaty, w której zdecydowanie zabronione jest obrażanie bądź wyśmiewanie mówców strony przeciwnej. Zadaniem debaty jest dyskusja nad tezą. Debatują przeciwnicy tezy oraz jej obrońcy. Przewodniczy im marszałek, który ma do pomocy sekretarza czuwającego nad czasem i kolejnością wypowiedzi.

 

Przebieg debaty:

Rozpoczęcie

Marszałek rozpoczyna debatę, informuje strony o jej zasadach oraz przedmiocie.

Debata spierających się stron

Głos jest udzielany na przemian poszczególnym stronom. Zaczyna strona broniąca tezy[1].

Głos publiczności

By móc zostać dopuszczonym do debaty, trzeba zwrócić na siebie uwagę marszałka, jeśli on udziela głosu to osoba ta przedstawia się (co zapisuje sekretarz) i dopiero przechodzi do wyrażenia opinii.

Podsumowanie

Obie strony podsumowują wszystkie wystąpienia.

Głosowanie

Ostatnią częścią debaty jest głosowanie. Tradycyjnie w Oksfordzie odbywa się poprzez wyjście przez odpowiednie drzwi. Najczęściej głosowanie odbywa się przez podniesienie ręki.

Zobacz o czym będziemy rozmawiać teraz!

Zapraszamy do Dorożkarni 28/05/2019, 18:30-20:30

Kategorie
Aktualności

Świąteczne życzenia

Kategorie
Aktualności

Śniadanie z kwiatową terapią

ŚNIADANIE Z KWIATOWĄ TERAPIĄ

Jak często zdarza Wam się jeść śniadanie wspólnie z sąsiadami? Celebrować je i jeszcze przy okazji zrobić coś fajnego dla siebie… Jeśli lubicie takie przedpołudnia nie może Was zabraknąć, na trzecim już śniadaniu sąsiedzkim w Dorożkarni. Ideę wspólnych posiłków zainicjował u nas Damian Kalita wspólnie z grupą lokalnych smakoszy skupionych w projekcie Siekierki 55+. W grudniu będzie z nami Marcin Gładki, z którym zrobimy świąteczne wianki.

Dorożkarnia: Twoje idealne śniadanie?

Marcin Gładki: Oczywiście to, które ktoś zrobi! Wtedy nieważne co… zawsze smakuje! Lecz gdy sam przygotowuję to na dwa sposoby: na słodko lub wytrawnie. Słodkie płatki ryżowe i owsiane z mlekiem roślinnym, świeżymi owocami sezonowymi, ziarnami, miodem, masłem orzechowym i konfiturą domowej roboty. Na wytrawnie – to kasza jaglana z przewagą świeżych warzyw, orzechów, z ulubionym olejem, świeżą natką pietruszki i skropiona sokiem z cytryny. Zawsze ciepłe i pożywne.

D: Z zawodu jesteś?

M.G.: Pracuję z kwiatami, tworzę wianki, bukiety i kompozycje. Realizuję aranżacje roślinne przestrzeni dużych i małych. Tworzę scenografie kwiatowe przy sesjach zdjęciowych i planach filmowych, chętnie wspomnę o wyjątkowych wiankach, które nosi  na przykład Maryla Rodowicz. Prowadzę też warsztaty.

D: Co sprawiło, że wykonujesz taką pracę?

M.G.: Długa historia… ale opowiem w wielkim skrócie. To zarówno potrzeba estetyczna, ale też tęsknota za wsią, zadziwiającym ogrodem Babci, lasami i łąkami. Gdy wyprowadziłem się do miasta, nie mogłem się odnaleźć – zarówno w pracy jaką wtedy wykonywałem, jak i w miejskiej przestrzeni. Szukałem miejsca, gdzie będę miał kontakt z kwiatami, roślinami, zależało mi też, by praca była jak najbliżej natury.

D: Gdzie uczyłeś się zawodu?

M.G.: Doświadczenie miałem raczej niewielkie, bo to tylko wieloletnia fascynacja i tworzenie  dekoracji czy bukietów w całym domu oraz podpatrywanie siostry przy pracy. Tak mi się wtedy wydawało. Nadszedł przełomowy moment, postanowiłem spróbować swych sił w kwiaciarni. Zostałem zatrudniony w nieistniejącym juz miejscu. Latami dochodziłem do „florystycznej” perfekcji, tworzyłem określone formy, używałem konkretnych rodzajów kwiatów.. Lecz to nie byłem ja. Przypadkiem trafiłem na ogłoszenie w poznańskiej, kiełkującej wtedy Kwiaciarni Kwiaty & Miut na Jeżycach. I tam dopiero odżyłem. Cztery lata pracowałem tam na różnych stanowiskach, zawsze bardzo perfekcyjnie i przeambitnie. Z  bukietem w ręku spotkać mnie było można o każdej porze dnia i nocy. Ale wiadomo, nadchodzi moment – potrzeba, by iść dalej! Zmiany, decyzje choć trudne, są potrzebne. Zatem od niemal dwóch lat w Warszawie tworzę indywidualną markę – GŁADKI w DESEŃ.

 D: Skąd czerpiesz pomysły/kto jest Twoim zawodowym guru?

M.G.: Może to zabrzmi banalnie, ale… inspiruje mnie otaczający świat. Polski krajobraz, pory roku, lasy, łąki, kolory i zapachy. Nie mają sobie równych zapach łąki, kiedy kwitnie wrotycz i nawłoć! Ach!! Słucham też ludzi, to ich potrzeby, marzenia pomagam spełniać. Co na bieżąco rozwija mą wrażliwość. Nie lubię być kreatywny na siłę, przy pracy pozwalam sobie na improwizacje, a jedyne czym się kieruję, to zgoda z poczuciem własnej estetyki i panujących na daną chwilę możliwości. Za Guru mam „tu i teraz”, słucham co ma mi do powiedzenia natura, ludzkie potrzeby. Przekładam to przez moją wrażliwość i tak powstają konkretne realizacje.

D: Co nam zaproponujesz na grudniowym śniadaniu?

M.G.: Będziemy tworzyć pachnące lasem, zimowe i świąteczne wieńce. Całe zielone, różnorodne, użyję tutaj ulubionego słowa moich klientów – rosochate! Do powstałej bazy można domontować przeróżne naturalne ozdoby: szyszki, trawy, kolorowe bombki i koniecznie wstążki!

D.: Kto może przyjść?

M.G.: Absolutnie każdy. Choć z reguły prowadzę warsztaty dla dorosłych.

D: Czy panowie potrafią układać bukiety/wianki/kwiatowe ozdoby? Czy to nie jest mało męskie? Czy panowie nie gubią się w kolorach?

M.G.: Oczywiście, że potrafią. Moje przekonanie jest takie, że to właśnie mężczyźni powinni się tym zajmować. Jak od zarania dziejów. Mało męskie? Raczej sexiJ

A kwestia łączenia kolorów, czy inne stereotypy są nieistotne. Bowiem to nie jest praca dla każdego. Osoba wrażliwa na piękno, a do tego uzdolniona artystycznie, lubiąca prace manualne, sztukę, nie będzie miała z tym problemu. Więcej odkryje niż się pogubi.

D.: Czy osoba z dwiema lewymi rękami poradzi sobie na tych warsztatach?

M.G.: Moje warsztaty traktuję jak kwiatową terapię. To nie jest stresujące szkolenie z egzaminem końcowym, a czas który poświęcamy sami sobie. Relaksujesz się, tworząc przy okazji niepowtarzalny bukiet czy wianek. Nawet osoby z „dwiema lewymi rękami” zawsze wychodzą zadowolone. Trzeba tylko dać im odpowiednią przestrzeń, poświęcić chwilę uwagi, przekazać odpowiednią wiedzę, by były w stanie wynieść jak najwięcej z takiego warsztatu.

Każdy z uczestników zostaje poinstruowany, jakie są etapy pracy, materiały, rośliny. A na bieżąco koordynuję cały proces, służę gestem i słowem. Zapraszam serdecznie wszystkich.

Dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia na kolejnym „Śniadaniu sąsiedzkim” w Dorożkarni –8 grudnia, godz. 12.00 – 15.00.  Można przynieść na stół ulubioną sałatkę, samodzielnie upieczone ciasto, albo inny smakołyk.

Kategorie
Aktualności

Nadajemy Kulturę

Kategorie
Aktualności Uncategorized

NASZ CZŁOWIEK W TARAPATACH

Mamy przyjemność porozmawiać z Anną Janotą-Bzowską – mamą  i jej 12-letnim synem Kubą, który zagrał jedną z głównych ról dziecięcych w filmie „Tarapaty”. Na deskach Dorożkarni zadebiutował 5 lat temu tytułową rolą w „Rzodkiewkowym królewiczu”.

Dorożkarnia: Film wszedł na ekrany kin w połowie września i bije rekordy popularności. Kto zdecydował, że Kuba zgłosi się na casting – mama czy syn?

Kuba: Zdecydowaliśmy oboje. Choć mama powiedziała, że to jest moja decyzja, jeśli będę chciał, jeśli mi się to podoba, to jest na tak.

Mama: Syn, stanowczo (uśmiech).To też był przypadek, że na zajęciach teatralnych w Dorożkarni pojawiła się pani reżyser. Obserwowała je i zaprosiła Kubę na casting. Ostatecznie to jednak Kuba zdecydował, że chce spróbować.

D: Kuba, zostałeś wybrany do roli spośród blisko tysiąca dzieci. Jak wyglądał casting?

K: W pierwszym etapie mailem dostałem tekst, którego musiałem się nauczyć.  Na castingu przegadywałem go z panią reżyser i dostałem jeszcze dwie kolejne sceny do nauczenia się. Drugi etap to była integracja: 10 chłopców i 10 dziewczyn. Zostaliśmy podzieleni w pary, musieliśmy sobie improwizować i ćwiczyć sceny z tekstu. Dużo rozmawialiśmy ze sobą.

D: Pierwszy dzień na planie, kto bardziej się denerwował Kuba czy rodzice?
A:
Myślę, że wszyscy razem. Syn podchodził do tego jak do czegoś nieznanego, my też mieliśmy pewne obawy – czy da radę, czy będzie potrafił się skupić, czy nauczy się wszystkiego i spełni oczekiwania reżysera.

D: Kuba, grasz dużą rolę, ciężko było ci przyswoić tekst? Zdradzisz sekret jak ci się to udało?

K: Wiele osób mówiło mi, że mam bardzo dobrą pamięć. Scenariusz dostaliśmy przed wakacjami, żeby się go nauczyć. Później, już na planie dostawaliśmy sceny na 1-2 dni w przód. Reżyserka pani Marta mówiła, żebyśmy nie wykuwali na blachę, bo i tak mogą być zmiany w trakcie zdjęć, czasem mówiliśmy coś dodatkowego.

D:  Czy rola nastolatka w dużym filmie to dla Mamy duże wyzwanie?

A: Myślę, że dla mnie to przyjemność patrzenia na to co powstało. Dostrzegam w synu mnóstwo cech, które ma też jego filmowy bohater. Z drugiej strony widzę też Kubę, który czasem reaguje inaczej niż w domu. Czy to nastolatek czy kilkulatek, dla rodzica to zawsze dziecko. Do końca życia.  (śmiech)

D: A Kuba na co dzień? Jaki jest, co go kręci? 

A: Myślę, że jest otwartym i bardzo chłonnym dzieckiem, które uczy się przez poznawanie i dotykanie. Nie jest typem samotnika, który siedzi w kącie i czyta książki. Chce poznawać świat przez doświadczenie, żyć tym, co go intryguje. Być może dlatego tak dobrze odnalazł się w roli filmowego Olka. Na planie wszyscy z ekipy mówili, że codziennie mieli 100 pytań od Kuby: a jak to działa, a jaki jest efekt tego, a jak to jest zrobione, dlaczego tak a nie inaczej, jak to ustawić?

D: No tak, to jak radziłeś sobie Kuba na planie zdjęciowym?

K: Ooooj, plan zdjęciowy to przede wszystkim baaardzo dużo czekania. Dzień wyglądał tak, że kręciliśmy sceny już nie pamiętam ile godzin, potem mieliśmy przerwę godzinną na obiad, potem znowu kręciliśmy sceny, a  potem wracaliśmy do domu. Zdjęcia trwały w różnych porach, czasem od rana do popołudnia, czasem od 17.00 do 22.00, ale były też sceny które kręciliśmy nad ranem. Plan był ustawiony od godziny trzeciej w nocy do południa, więc trzeba było bardzo wcześnie wstać.

D: Wielu młodym ludziom wydaje się, że gra w filmie to przede wszystkim świetna zabawa, ale przecież ta super przygodo trochę Cię kosztowała.
K:
Tak, musiałem zrezygnować z połowy wakacji i ze szkoły w pierwszych 3 tygodniach roku szkolnego. Potem musiałem nadrabiać zaległości, ale jakoś mnie nie zasmuciło to, że nie będę do niej chodził. Straciłem wakacje, ale drugiej strony moimi wakacjami było kręcenie filmu. To prawda była to praca, ale bardzo przyjemna.

D: Ktoś wspierał Cię na planie?
K:
Na plan przywoził i odwoził mnie Tata, a tam  wspierała mnie cała ekipa. Wszyscy byli super mili. Poznałem Dawida z reżyserii w Łódzkiej Szkole Filmowej, zaprzyjaźniliśmy się i dużo czasu ze sobą spędzaliśmy.  

D: Premiera za Tobą. Jesteś jeszcze bardzo zajęty pokazami, spotkaniami z widzami, wywiadami?  Wyspałeś się już?

K: Ze spaniem nie mam problemu, bo spotkania są zwykle o normalnych porach. Czasem jeździmy gdzieś na pokazy np. ostatnio byliśmy w Sosnowcu i Gliwicach. Nie jest  to męczące, jest to bardzo przyjemne.

D: O co najczęściej pytają widzowie?

K: Ooooj, pytają o bardzo dużo rzeczy (śmiech). Prezenterów i dziennikarzy interesuje jak trafiliśmy do filmu, jakie są nasze zainteresowania. W czasie spotkań są też pytania o konkretne sceny z filmu, o sceny kaskaderskie ze spadaniem, sceny ze sztucznymi rzeczami (np. sztuczną krwią) i o te, których nie ma na ekranie, ale są w książce.

D: Mama zdradziła już, że jesteś niezwykle ciekawym świata nastolatkiem. Masz wiele zainteresowań, z jednej strony sport, z drugiej teatr w Dorożkarni, a jest jeszcze szkoła. To całkiem sporo, nie masz czasem dość?

K: Nie jest źle. Jakoś udaje mi się to wszystko pogodzić, nie mam kłopotów nauce. Chodzę na zajęcia z akrobatyki, trenuję pływanie, czasem też ćwiczę sam, ale mam też takie dni, że nie robię nic.

D: Aniu, wiemy, że będąc nastolatką także występowałaś na scenie. Pochwal się.

A: Było ciekawie, to były lata 80-te ubiegłego wieku, ja mniej więcej w wieku Kuby. Śpiewałam w kościelnej scholi  i wraz z innymi dziećmi zostałam zaproszona do udziału w projekcie, który później przerodził się w Teatr Muzyczny Pantera. W Panterze zostałam aż do matury.

D: Myślisz, że Twoje artystyczne doświadczenia miały wpływ na Kubę? Wszak to mama przyprowadziła go na zajęcia teatralne.

A: Mam filozofię, że takie zajęcia teatralne są potrzebne każdemu dziecku po to, by później w życiu dorosłym nie mieć problemu z wystąpieniami publicznymi, z wypowiadaniem się. Taką wewnętrzną większą pewność siebie można opanować właśnie w ten sposób.
Dlatego zapisałam Kubę na zajęcia przedszkolne w Dorożkarni. Żeby przez zajęcia rytmiczno-artystyczne oswoił się z występowaniem, żeby był między innymi dziećmi, żeby potrafił  zapanować nad stresem. To miała być przygoda, nie było planu, że Kuba ma być aktorem. Absolutnie.

D: Kuba, chciałbyś wystąpić jeszcze w filmie?

K: Chciałbym, ale chyba jak będę trochę starszy. No chyba, że nadarzyłaby się super okazja, super film.

D: A jaki to jest super film?

K: Na przykład „Tarapaty 2” (uśmiech), choć raczej nie ma szans na to.  

D: Dlaczego warto obejrzeć „Tarapaty”?

K: Po pierwsze dlatego, że jest to polski film, co rzadko się teraz zdarza. Dużo osób pyta, kiedy będzie następny taaak dobry film. Po drugie jest to film dla dzieci, ale nie tylko,  wielu starszym osobom też się podoba. Po trzecie jest to film emocjonujący, przygodowy z elementami grozy, ale ta groza nie jest straszna. Jeszcze ani jedno dziecko nie powiedziało, że to był słaby film.

D: Co byś poradził dzieciom, młodzieży, którzy chcieliby wystąpić w filmie? Twoje 3 rady, co warto zrobić, żeby takie marzenie zrealizować?

K: Po pierwsze szukać różnych castingów i śmiało na nie chodzić. Po drugie chodzić do Dorożkarni na zajęcia teatralne (uśmiech). Po trzecie wierzyć w siebie i nie poddawać się, nawet jeśli nie dostanie się do filmu za pierwszym razem. Często tak jest, że jest się dobrym, ale potrzebna jest inna osoba, bardziej pasująca na przykład wyglądem do danej roli.

D: A co mama podpowiedziałaby rodzicom dzieci marzących o roli w filmie?

A: Żeby nie naciskali (uśmiech), żeby nie robili nic na siłę, żeby to wyszło od dziecka. Jeśli to ono będzie chciało, będzie to naturalną konsekwencją uzdolnień, które ich pociechy mają.

D: Jak wspierać dzieci w ich zainteresowaniach artystycznych?

A: Myślę, że rolą rodziców jest dać im szansę poznania. Niech próbują różnych rzeczy w życiu – gry na gitarze, gry w teatrze, śpiewania na scenie. W Warszawie jest tyle możliwości, które wymagają tylko zaangażowania rodziców w kwestii dojazdu. Dzieci powinny próbować i szukać tego, czego same chcą. Klucz do sukcesu to robić to, co się lubi.

D: Pięknie dziękujemy za rozmowę.

 

Rozmawiała: Aleksandra Antolak.

 

 

Kategorie
Aktualności

Premiera spektaklu WYPOŻYCZALNIA BABĆ

DOROŻKARNIA oraz Teatr Dziecięcy START zapraszają na premierę spektaklu WYPOŻYCZALNIA BABĆ w dniu 11 marca o godzinie 18.00 .

Każdy z nas potrzebuje babci, bez względu na swój wiek…Spektakl na podstawie książki Wypożyczalnia babć  Marii Marjańskiej- Czernik. Zapraszamy.

czytaj wszystko

Kategorie
Aktualności Galeria Dorożkarni koncert Wystawy

FANTASTYCZNE ŚWIATY. Wystawa obrazów Martina Pilipchuka

Wernisaż wystawy obrazów Martina Pilipchuka z Ukrainy. Chociaż jest to młody, bo osiemnastoletni artysta, to prezentuje ciekawą i dojrzałą twórczość. Na wystawie będzie można zobaczyć  między innymi pejzaże, wydawać by się mogło realistyczne,  ale zinterpretowane w nowy sposób, gdyż przenoszą widza do baśni lub świata fantazy.

Wystawę będzie można oglądać do końca marca.

Otwarcie wystawy uświetni koncert gitar elektrycznych w wykonaniu dwóch młodych muzyków Mateusza Grunwalda i Andrzeja Furmańskiego, jako duet KONIU I FURMAN.

czytaj wszystko

Kategorie
Aktualności Warsztaty

DLA DZIECI i MŁODZIEŻY

Kategorie
Aktualności

FIAKIER WYRÓŻNIONY

24 maja 2014r.


FIAKIER WYRÓŻNIONY

Prowadzony przez Stanisława Dembskiego Teatr FIAKIER na XXXIV Przeglądzie Amatorskich Zespołów Artystycznych PAZA 2014 FIAKIER zaprezentował spektakl poetycki NAUKA CHODZENIA na motywach poezji Andrzeja Bursy. Jury przyznało zespołowi WYRÓŻNIENIE za ORYGINALNY WYRAZ SCENICZNY. Zespołowi i Staszkowi gratulujemy.


 

Content | Menu | Access panel